Harnasie na Wawelu

972244_469395726464600_728821339_n

Trzy i pół roku remontowali Wawel. Wymienili całą nawierzchnię dziedzińca, odpicowali trawniki i wybudowali Centrum Promocji i  Informacji. Po tak gruntownej i intensywnej pracy remontowej trzeba zrobić parapetówę! Organizatorzy postanowili wystawić więc balet Szymanowskiego „Harnasie” w zmodyfikowanej wersji z gościnnym występem Zakopower. Przeczytajcie jak było.

Dziedziniec

Jakby na to nie patrzeć – zmiany są. Rzeczywiście ostatnie 3 lata cały czas coś remontowego na Wawelu się działo i to było widać. A remont był solidny. Unijny program o wdzięcznej (pełnej) nazwie: Europejski Fundusz Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko, działanie 11.1 – Ochrona i zachowanie dziedzictwa kulturowego o znaczeniu ponadregionalnym – Koncert na zakończenie projektu „Renowacja Dziedzińca Zewnętrznego oraz adaptacja budynku na Centrum Promocji i Informacji na Wawelu”. Program pokrywał 85% kosztów całego remontu! Unia jest trochę śmieszna, jest zmutowana biurokracją, lekko ogranicza naszą suwerenność i ogólnie analizuje krzywiznę banana ale … komputery w liceum miałem z Unii, można wyjechać za granicę z Unii a na Wawelu nawierzchnia na Dziedzińcu jest wymieniona z Unii. No i grają koncert. Nie jest źle. Coś za coś ;)

                                                            ZdjÄ™cie0715[1]

Jak pochwalił się podczas uroczystego przemówienia (krótkiego i nienadętego!) organizator – remont przebiegł sprawnie, przy ciągłym ruchu turystycznym, bez wykluczenia dla zwiedzających jakiejkolwiek części Wawelu. Do tego obyło się bez obsuw czasowych, ekstra kosztów czy problemów z podwykonawcą. Nieźle – graty! Dzięki remoncikowi na Wawel może wjechać czołg i nie zniszczyć nawierzchni a także da się ustawić ogromną scenę bez strachu, że się zapadnie do podziemi.

Tak jak stała tam wczoraj:

                                                            ZdjÄ™cie0707[1]

Może to wyglądać jak sponsorowany wpis o Funduszach Europejskich, tak jak pytania o nie w Jeden z Dziesięciu, ale tak nie jest. Piszę co widziałem, a było to zorganizowane przez Unię ;)

Zakopower i Orkiestra

Chwila przywitania, przemówień, artystycznego wprowadzenia do Harnasi, krótka historia dzieła i zaczynamy! Jak na koncert oficjeli przemówienia wstępne, przywitania itd zajęły wyjątkowo mało czasu bo po 20 minutach mieliśmy już muzykę.

Na scenę wyszła orkiestra – około 40 osób. Skrzypaczki, wiolonczelistki, kontrabasiści, bębny i trójkąt. Następnie powoli wszedł chór ustawiając się za orkiestrą – kolejne 20 osób. Po chwili ciszy lekko wbiegł dyrygent i rozległ się aplauz publiczności. Dyrygent ukłonił się kilka razy. Po krótkiej chwili na scenę weszło sześciu muzyków – Zakopower. Jeszcze żywszy aplauz i wyczekiwanie.

                                                            Zdjęcie0721

Zakopower zaczęło ostrą przyśpiewką, skoczną melodią i znacznym przytupem. Lider grupy – Karpiel-Bułecka wziął pod pachy dudy i zaczął na nich grać. NA DUDACH. Odleciałem. Pełna orkiestra symfoniczna, Wawel, kapela góralska i solówka na dudach! :D No kurde – takie rzeczy lubimy! :) Po kilki minutach to solidne wejście się skończyło, a Górale z Zakopower siedli z boczku ustępując miejsca symfonicznym profesjonalistom. Niestety, i napiszę to już tutaj – był to najlepszy moment całego koncertu :(

Następnie odbył się godzinny przekładaniec muzyki Szymanowskiego w wykonaniu orkiestry z muzyką Szymanowskiego w wykonaniu Zakopower. Niestety partie orkiestry nie były najmocniejsze, nie było w tym czadu czy barokowego mroku. Granie według mnie zbyt smyczkowe i rozciągnięte, za którym nie przepadam. Nie, żeby grali źle – orkiestra grała świetnie, dyrygent panował stanowczo nad wszystkim a chór śpiewał taki tenorem, że czuło się go w brzuchu. Po prostu kompozycja Szymanowskiego jest spokojniejsza od moich oczekiwań ;) Więc za każdym razem gdy wracał Zakopower aż podnosiłem się z krzesła.

Chłopaki grają naprawdę sensownie. Karpiel-Bułecka skakał pomiędzy dudami, skrzypcami a wokalem i pokazywał się jako zdecydowany lider-multiinstrumentalista, który widać, że gra z pasją i ambicją. To się ceni. Bardzo. Reszta zespołu nie odstawała od swojego frontmana, szczególnie miło obserwowało się perkusistę, który na bardzo skromnym i okrojonym sprzęcie grał bardzo gęsto i miło dla ucha. W sumie po dudach z rozpoczęcia, perkusja była drugim instrumentem, który podobał mi się najbardziej.

                                                            Zdjęcie0714

Ogół

Wychodziłem zadowolony. Na koniec, na bis, Zakopower dało czadu wraz z orkiestrą, najmocniejszą częścią partytury Szymanowskiego (ale bez dud :( ) co razem dało świetny efekt i piękne zakończenie. Całość ocenił bym in plus bo godzina piętnaście muzyki klasycznej z motywami góralskimi, zagrana na Wawelu, przez profesjonalistów będzie zawsze in plus :) Mogło być lepiej, mogli zagrać Mozarta albo Toccatę Bacha. Ale to się kiedyś jeszcze usłyszy. Harnasie – kto wie kiedy znowu? :)

A na Wawelu koncert?! Kto wie kiedy znowu?! Dla mnie to było coś. Mimo wszystko. Nie trzeba tłumaczyć jak niesamowitym miejscem jest nasz Zamek. Tam byli koronowani Królowie, tam wisi Dzwon Zygmunta, to dzięki Wzgórzu Wawelskiemu Kraków przetrwał tyle najazdów w przeszłości, tutaj znajduje się jedna z siedmiu Czakr! (ok, kwestia czakr jest sporna, też będziemy o tym rozkminiać) Stoję na tym Dziedzińcu, na tym samym, który wyremontowała Unia, na tym samym na którym stał Kazimierz Wielki, Łokietek był koronowany a w jamie mieszkał Smok :) Stoję i czuję te wszystkie wydarzenia, które tam się wydarzyły, dołączając poniekąd do nich – uczestnictwem w kolejnym wydarzeniu na Wawelu – tym razem koncert. Koncert, oświetlony prądem o którym Łokietek nie miał pojęcia i w życiu by nie uwierzył, że coś takiego może w ogóle istnieć.

Wartość sama w sobie. Naprawdę.

O tym, co przeżywam przechodząc przez Rynek w Krakowie, poczytacie kiedy indziej :)

Dobranoc.

                                                           

 

kacper